Sposób na zapamiętywanie

27Jestem po pierwszym dniu w pracy specjalisty ds. ochrony środowiska w Kaliszu i jeszcze nie mogę ochłonąć po ilości wrażeń, jakie sprezentował mi początek nowego etapu w życiu. Cały dzień minął mi w zastraszająco szybkim tempie, a wszystko przez to, że co chwila działo się coś nowego, co kilkanaście minut w moim biurze zjawiał się kolejny pracownik firmy, by się zapoznać i dowiedzieć czegoś o mnie, moich dotychczasowych doświadczeniach zawodowych i pierwszych wrażeniach w nowej pracy. Spotkania były bardzo miłe, aczkolwiek po którymś z kolei zacząłem zapominać imion poszczególnych osób i zdecydowałem, że warto zacząć notować rzeczy, które kojarzą mi się z poszczególnymi osobami i zestawiać je z imionami, specjalista ds. ochrony środowiska Kalisz.

I tak, otwierając swój kalendarz na stronie przeznaczonej dla dzisiejszego dnia tygodnia mam mnóstwo zapisków związanych z kolegami z pracy. Znaleźć na niej można wiadomości, których normalnie nigdy w życiu nikomu bym nie pokazał, bo z czasem okazać się może, że moje pierwsze wrażenia są zupełnie nieprawdziwe, albo krzywdzące. I tak, na mojej liście znalazła się Marlena, przy której zamieściłem opis „ruda, piegowata, niska i trochę gruba”. Przy koledze Macieju zaznaczyłem, że kojarzy mi się z kuzynem Leszkiem, który obecnie mieszka w Stanach. Mają taki sam styl ubierania się i słuchają tej samej muzyki. O Joli napisałem, że wygląda jak podstarzała aktorka z filmów dla dorosłych i jestem przekonany, że gdyby kiedykolwiek dowiedziała się jak ją postrzegam, na pewno umieściłaby mnie na swojej czarnej liście. O prezesie oraz kierowniku nie musiałem nic pisać, bo dość szybko zapamiętałem ich imiona.

Let’s get ready to rumble!

19Tytuł mojego postu nawiązuje do zwrotu używanego przed rozpoczęciem walk bokserskich przez amerykańskiego konferansjera Michael Buffera. Michael znany jest wszystkim zapalonym fanom boksu (takim, jak ja), jak również zwolennikom amerykańskiego wrestlingu. Chciałbym zauważyć, że użyte przeze mnie zdanie nie jest przypadkowe, a idealnie oddaje sytuację, która obecnie panuje w naszym gdańskim biurze, w którym pracuje czterech różnych specjalistów ds. ochrony środowiska oraz kierownik. Nie dalej jak dwa tygodnie temu nasz kierownik, Maciek, powiedział, że w związku z otrzymaniem innej propozycji zatrudnienia, w najbliższym czasie odchodzi z posady kierownika i ma nadzieję, że na jego miejsce wskoczy ktoś z naszej czteroosobowej ekipy. Maciek powiedział, że zasugerował szefowi, by zamiast zatrudniać kogoś z zewnątrz zdecydował się na wewnętrzną rekrutację i dał szansę na awans któremuś z pracowników. Ta informacja oznaczała, że w ciągu jednego dnia wszyscy podjęli decyzję o wzięciu udziału w rekrutacji i walce o awans. Rozpoczęła się prawdziwa bitwa, która zapewne na dobre zniszczyła relacje panujące w naszym zespole.

Nie mogę powiedzieć żebym  był bez winy w całym tym zamieszaniu rekrutacyjnym, specjalista ds. ochrony środowiska Gdańsk. Ja również chcę zostać kierownikiem, dlatego walczę z innymi o awans i czasem nie przebieram w środkach.

Nowy specjalista

Do naszego poznańskiego Urzędu Miasta dołączył  niedawno nowy specjalista ds. ochrony środowiska, którego kompetentność i zaangażowanie w pracy miały zastąpić rozleniwienie i brak systematyczności charakteryzujący jego poprzednika. Już z pierwszym dniem urzędowania pana Karola, dało się poczuć wyraźny powiew świeżości i pozytywnych zmian zachodzących w moim miejscu pracy. Poczynając od osoby Karola, w zajmowanym przez niego biurze zmieniło się prawie wszystko, łącznie z wystrojem pomieszczenia i nastrojem siedzących w nim pań.

13Karol to na oko trzydziestoparoletni mężczyzna od przyjemnej powierzchowności i sympatycznym sposobie zachowania. Swoim chłopięcym urokiem w ciągu paru minut podbił serca większości koleżanek z pracy, a przekonanie do siebie nawet tych najbardziej zatwardziałych i niemiłych również nie sprawiło mi większego problemu, specjalista ds. ochrony środowiska Poznań.

Wiem, co mówię, bo sama jestem jedną z rzeszy pracownic, które uważają, że nowy specjalista to chłopak o złotym sercu i wyglądzie aniołka. Dla każdego jest miły, uczynny i chętny do pomocy, zwłaszcza w sprawach komputerowych, które podobno są jego pasją. Od kiedy Karol znalazł się w Urzędzie, funkcja administratora systemów informatycznych przestała być potrzebna, bo Karol zajmuje się niemal wszystkimi, mniejszymi lub większymi komputerowymi problemami.