Nagły impuls

Moja droga do zawodu specjalisty ds. ochrony środowiska była dość przypadkowa, ponieważ nigdy na poważnie nie myślałem o tym, że w swym życiu zawodowym mógłbym się zająć czymś takim jak dbanie o środowisko, przestrzeganie przepisów środowiskowych i innymi ekologicznymi sprawami. Do pewnego punktu w czasie środowisko zupełnie mnie nie obchodziło – wiedziałem, że jest, że otacza każdego z nasz i często cierpi z powodu działalności człowieka, jednak tak naprawdę nie przejmowałem się szkodliwymi skutkami urbanizacji czy ocieplaniem klimatu.

22Wszystko zmieniło się z chwilą, gdy zaciągnięty siłą przez moją ówczesną dziewczynę wziąłem udział w spotkaniu dotyczącym jakości powietrza. Całe dwie godziny siedziałem jak porażony prądem i z otwartymi oczami słuchałem wszystkiego, o czym rozprawiali mówcy. Nie zdawałem sobie sprawy, że nasze środowisko jest w tak opłakanym stanie i jeśli nic z tym faktem nie zrobimy, niedługo czeka nas życie na wyjałowionej pustyni bez dostępu do zieleni.

Po spotkaniu nagle zacząłem udzielać się jako aktywny działacz na rzecz środowiska – wstąpiłem do kilku organizacji i podjąłem akcje związane z uświadamianiem społeczeństwa na temat stanu środowiska i tego, do czego zmierza nasze społeczeństwo. W międzyczasie, dzięki mojemu ojcu dostałem pracę specjalisty ds. środowiska (specjalista ds. środowiska Sosnowiec), która pozwoliła mi połączyć zainteresowania ze źródłem utrzymania. Takim oto sposobem zostałem środowiskowym aktywistą!

Mój wybór

Mój wybór ochrony środowiska jako kierunek studiów, który miałem zamiar studiować, okazał się  być podstawą do wielu kłótni i dyskusji toczonych w domowym zaciszu. Ojciec nie zgadzał się na obranie takiego kierunku edukacji, gdyż, jak twierdził, ludzie po ochronie środowiska nie mogą znaleźć pracy, a on nie chce, by jego jedyny syn został jakimś zielonym przedstawicielem Greenpeace’u. Do tamtego momentu ojciec nigdy nie mówił, że ma jakieś uprzedzenia w stosunku do przedstawicieli Greenpeace, aż tu nagle okazało się, że gdzieś w głębi serca nie lubi osób walczących o środowisko.

3Do walki z tatą stanęła moja mama, która zawsze starała się być po mojej stronie. Mama, niczym lwica, broniła moich racji i argumentowała, że skoro ochrona środowiska jest tym, co chcę robić, ojciec nie powinien mieć w związku z tym żadnych obiekcji, a jedynie wspierać syna w pierwszych dorosłych rodzicach. Ja starałem się być nieco na uboczu, bo nie chciałem zostać zaangażowany w tak otwartą wojnę między rodzicami, lecz jako główny temat kłótni chcąc nie chcąc musiałem w niej brać aktywny udział.

Po około tygodniu tata wreszcie zrozumiał, że nie wygra z połączonymi siłami żony i syna. Pogodził się z tym, że mam zamiar iść na ochronę i przestał w ogóle poruszać ten temat.

Obecnie, od dwóch lat pracuję jako specjalista ds. ochrony środowiska, mam pracę, którą lubię i nie uważam, żebym obrał zły kierunek studiów, specjalista ds. ochrony środowiska Zielona Góra. Nawet tata powiedział mi ostatnio, że to on się mylił i dobrze, że postawiłem na swoim. To był chyba pierwszy raz kiedy ojciec otwarcie przyznał się do błędu.