Wewnętrzny głos

Od zawsze byłam przekonana, że kandydaci dostarczający do pracodawców nietypowe dokumenty aplikacyjne, będą mieli ogromny problem ze znalezieniem rekrutera, który zdecyduje się ich zaprosić na rozmowy kwalifikacyjne. Niemniej, jako osoba bardzo oryginalna w swoim zachowaniu (co zupełnie nie współgra z ukończonym przeze mnie kierunkiem studiów – ochroną środowiska) postanowiłam na początku spróbować swoich sił z dokumentami, jakie jakiś czas temu stworzyłam na własne potrzeby.

Mój życiorys może i ma formę typowego CV, jednak został stworzony w oparciu o wiele różnych kolorów, wyróżnień  i wyszczególnień. Każdy ważniejszy element, na który chciałam zwrócić uwagę pracodawcy, został zaznaczony określonym kolorem, pogrubiony lub pochylony. Mój życiorys stanowi więc dziwną mieszankę stylów i kolorów, która niektórych może z miejsca zniechęcić.

21O dziwo, mimo dość oryginalnej formy życiorysu, już po dwóch dniach od rozesłania swoich dokumentów aplikacyjnych po różnych firmach, otrzymałam telefon z propozycją spotkania, specjalista ds. ochrony środowiska Gdynia. Trochę zdziwił i zaniepokoił mnie tak szybki odzew, jednak postanowiłam nie słuchać swojego wewnętrznego głosu i umówić się na następny dzień na rozmowę kwalifikacyjną. Niestety, jak się następnego dnia okazało, mój wewnętrzny głos się nie mylił, ponieważ jedyną przyczyną zaproszenia mnie na rozmowę było to, że pracodawca chciał poznać osobę, która wysłała tak niedorzeczny życiorys. Jak można było tak otwarcie ze mnie zadrwić!