Nowe zasady segregowania odpadów

Nowe zasady segregowania odpadówOd lipca tego roku wejdzie w życie nowa ustawa śmieciowa. Dobra wiadomość jest taka, że zasady segregacji odpadów komunalnych zostały ujednolicone dla całego kraju. Nie będzie tak jak to jest w chwili obecnej, że co gmina to inne zasady segregowania, różna ilość oraz inny kolor pojemników na śmieci. W jednych gminach wystawiano trzy pojemniki na odpady, w innych aż sześć. Generalnie panował chaos, a zdezorientowani mieszkańcy i tak segregowali „po swojemu” co skutkowało wrzucaniem worków ze śmieciami do jednego kontenera.

Zgodnie z nowymi przepisami, odpady będziemy segregować do czterech kontenerów o jednolitej barwie w każdej gminie. Do niebieskich pojemników z napisem „Papier” będziemy wrzucać papier oraz tekturę (w tym opakowania papierowe i tekturowe). Zielone kontenery z napisem „Szkło” przeznaczone będą do opakowań szklanych (i tu uwaga: jeśli gmina zadecyduje o podziale na szkło białe i kolorowe, wówczas stanie dodatkowy biały pojemnik na szkło przezroczyste). Do żółtych pojemników z napisem „Metale i Tworzywa Sztuczne” będziemy wrzucać odpady plastikowe, metalowe, wielomateriałowe np. opakowanie po soku. Brązowe pojemniki z napisem „Bio” przeznaczone będą na odpady biodegradowalne. Dzięki takiemu podziałowi więcej odpadów zostanie poddanych recyklingowi. Nowe kontenery na śmieci nie pojawią się jednak z dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy. Gminy mają na to pięć lat, a do końca stycznia 2018 roku na aktualnych pojemnikach muszą pojawić się naklejki z odpowiednim oznakowaniem zbieranych surowców.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni

p56Myślę, że nasz pięcioletni syn pójdzie kiedyś w ślady swojego ojca i tak jak on zostanie specjalistą ds. ochrony środowiska, specjalista ds. ochrony środowiska Gniezno. Nasz Kostek to prawdziwy amator natury i wszystkiego, co z nią związane. Od kiedy tylko stanął na nogi i zaczął samodzielnie poruszać się po świecie zawsze ciągnęło go na dwór. Chciał wychodzić i spędzać poza domem jak najwięcej czasu. Interesowało go wszystko – chwasty, kwiatki, drzewa, krzaki, robale, ptaszki, pieski – po prostu wszystko. Gdy jeszcze nie umiał mówić, każdą nową rzecz witał otwartymi ramionami i swoim charakterystycznym „o”. Uwielbiałam patrzeć jak mój syn poznaje świat i cieszy się z tej nowej znajomości.

Fascynacja Kostka naturą nie minęła. Nadal uwielbia spędzać czas na dworze i zadawać mnóstwo pytań. Czasem żałuję, że nie mam w domu roczniaka, który nie potrafi jeszcze mówić. Kostkowi czasem buzia nie zamyka się przez dobrych kilka godzin. Pyta o spadające liście z drzew, o wodę, o rodzaje kwiatków. Gdy przez przypadek kiedyś powiedziałam mu, że istnieją zwierzęta, których kiedyś może nie być na świecie bardzo się zasmucił i powiedział, że chciałby te zwierzęta ochronić. W domu mam cudownego pięciolatka, który jest nieodrodnym synem swojego ojca. Gdy tych dwóch wyjdzie na spacer to może ich nie być i cztery godzin. Mąż opowiada Kostkowi o różnych ciekawostkach świata natury, a ten słucha ojca jak zaczarowany.

Serce i rozum

Jako specjalista ds. ochrony środowiska Stalowa Wola powinienem być przeciwny wycinaniu drzewek choinkowych i wykorzystywaniu ich podczas Świąt jako bożonarodzeniowe drzewka. W końcu przecież prawie każda choinka wcześniej lub później ląduje w śmieciach. Rzadko kto decyduje się uratować drzewko i wsadzić je z powrotem w ziemię. Co więcej, takie działanie wcale nie musi przynieść oczekiwanych efektów.

w56Powinienem być przeciwny, ale nie jestem, bo nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia bez zapachu świerku w domu. Gdy byłem mały święta kojarzyły mi się z pomarańczami i zapachem lasu, dlatego nie wyobrażam sobie, bym nie miał podobnych wspomnień przekazać moim dzieciom.

W tym roku w naszym domu będą aż dwie choinki. Najstarsza córka, Marcela, zażyczyła sobie mieć w swoim pokoju własne drzewko, a ja nie widzę powodu dlaczego miałbym się na to nie zgodzić. W następnym tygodniu pojedziemy wszyscy razem do szkółki leśnej i wybierzemy drzewka w sam raz dla nas.

Serce mi krwawi, gdy pomyślę o tych wszystkich biednych drzewkach wycinanych ku uciesze naszych serc, ale co zrobić. Święta są raz w roku i trzeba je odpowiednio uczcić!

Uwaga, grypa!

W moim otoczeniu panuje obecnie bardzo agresywna grypa żołądkowa, której zasięg działania jest na tyle duży, że objął już chyba cały Włocławek i wszystkie okoliczne wsie. Z tego, co słyszałem, w przeciągu ostatnich trzech tygodni niemal każdy znajomy zdążył już złapać i przejść to paskudztwo, jednak mnie grypa omijała szerokim łukiem i zdawała się zupełnie nie wpływać na mój organizm.

36Zdawała, bo już nie zdaje – dzisiaj rano obudziłem się z wysoką gorączką i potwornym bólem brzucha, co zapowiada niezbyt ciekawy rozwój wypadków. Wiedziałem jak wirus zaczyna działać, dlatego od razu po obudzeniu sięgnąłem po słuchawkę, zadzwoniłem do firmy i poinformowałem asystentkę prezesa, że tego dnia nie dotrę do biura. Szkoda, że grypa dopadła mój organizm akurat dziś, ponieważ dziś miałem oddać szefowi projekt wprowadzenia nowych filtrów gazowych do naszego zakładu produkcyjnego i liczyłem, że w związku z nim uda mi się przeforsować pomysł z niewielką podwyżką. Jako specjalista ds. ochrony środowiska zatrudniony w bardzo dużej firmie z branży chemicznej odpowiadam za przestrzeganie przez moją firmę norm i zasad związanych z ochroną powietrza i jednocześnie implementuję różne ważne zmiany.

Prezentacja mojego najnowszego pomysłu będzie musiała poczekać dopóki nie wyzdrowieję i nie wrócę do pracy, specjalista ds. ochrony środowiska Włocławek. Trzy dni leżenia w łóżku może się na coś przydadzą, bo pomiędzy kolejnymi wizytami w toalecie będę miał czas na przemyślenie tych filtrów raz jeszcze.

Rozrzutna ręka

30Wczoraj bardzo znacząco przesadziłam z wydawaniem pieniędzy i wolę nie myśleć o tym, co powie mój mąż, specjalista ds. ochrony środowiska Tychy, gdy wpadnie na to, żeby sprawdzić stan konta i saldo z ostatnich paru dni. Wątpię, żeby nie zauważył zniknięcia blisko tysiąca złotych z konta w ciągu jednego dnia i już zawczasu staram się go udobruchać. Od wczoraj chodzę na paluszkach, podstawiam mężowi pod nos jego ulubione dania i próbuję niczym go nie rozzłościć. Mąż chyba trochę podejrzewa, że coś zrobiłam nie tak, bo za każdym razem gdy staram się przymilić, on tylko rzuca mi dziwne spojrzenie i nic się nie odzywa. Kurczę, może nie powinnam tak bardzo zmieniać swojego zachowania w ciągu zaledwie jednego dnia, bo to na pewno wydaje się podejrzane.

Mój mąż, jako specjalista ds. ochrony środowiska zarabia ponad 4 tysiące złotych miesięcznie na rękę, więc ja od czasu do czasu czuję się uprawniona do tego, by iść na zakupy i wydać trochę pieniędzy na własne, niewielkie potrzeby. Ostatnim razem gdy wybrałam się na zakupy, od ręki wydałam pięćset złotych, za co już wtedy dostałam naganę i zagrożenie, że kolejny taki wyskok skończy się zakazem chodzenia na zakupy. Tym razem wydałam prawię dwa razy więcej niż ostatnio, dlatego wyczuwam, że zakaz na robienie zakupów na pewno mnie nie ominie. Raz już było tak, że mąż zabrał mi kartę do bankomatu i wydzielał mi pieniądze na codzienne zakupy. Wolałabym nie powtarzać tej sytuacji, bo czułam się jak żona jakiegoś maharadży.

Przed Wszystkimi Świętymi

Za tydzień jest Dzień Wszystkich Świętych, który dla rodziny mojego męża jest jednym z najważniejszych świąt w ciągu całego roku kalendarzowego, w związku z czym wzięliśmy po dniu wolnym i postanowiliśmy jechać w rodzinne strony już w środę. W tym roku 1 listopada wypada w piątek, dlatego możemy przedłużyć sobie wolne i posiedzieć przez cztery dni w rodzinnych stronach mojego męża. Oboje pracujemy w Katowicach, mój mąż jako programista PHP, ja jako specjalista ds. ochrony środowiska Katowice, jednak gdy tylko mamy chwilę czasu, zawsze wyjeżdżamy na Mazury do teściów.

29Gdy mąż był małym chłopcem, jego starszy brat, Krystian miał bardzo niefortunny wypadek, w związku z którym przedwcześnie stracił życie. Od tamtego czasu cała rodzina męża co roku świętuje Dzień Wszystkich Świętych co najmniej tak, jakby to była Wielkanoc lub Boże Narodzenie. Ja, jako, że od pewnego czasu należę do rodziny męża, również uczestniczę we wszystkich tradycjach z jego domu.

Aby nie robić sobie zbędnych zaległości spowodowanych dniem wolnym od pracy, staram się jak najwięcej obowiązków specjalisty ochrony środowiska wykonać „na zapas”. Oczywiście nie wszystko może być zrobione w nadmiarze, bo niektóre obowiązki realizowane są na bieżąco, jednak to co mogę robię wcześniej. Wczoraj wzięłam nawet ze sobą do domu trochę pracy, żeby podgonić aktualnie sporządzane zestawienie. Wszystko po to, by pokazać szefowi, że może na mnie liczyć.

Słomiane zapały

Nie nadążam z odbieraniem telefonów od moich rodziców i powoli zaczyna mnie już irytować to ciągłe wysłuchiwanie ich opowiadań i narzekań na siebie nawzajem. Mój ojciec, który wykonuje zawód celnika, przed paroma tygodniami podjął decyzję, że nadchodzącą zimę ma zamiar spędzić o wiele bardziej efektywnie niż zazwyczaj i w końcu wziąć się za naukę angielskiego, o której wspomina już od dłuższego czasu. Zwykle całą zimę ojciec przesiaduje przed komputerem, grając w gry strategiczne lub oglądając wszystkie seriale po kolei. To jego sposób na przetrwanie mrozów.

26Jako absolwentka filologii angielskiej jestem codziennie zmuszana do co najmniej godzinnych rozmów z tatą przez telefon i tłumaczenia mu różnych angielskich zasad gramatycznych. Gdy tylko kończę rozmawiać z ojcem, do telefonu natychmiast dobiera się mama, która najpierw opowiada mi o swoich obowiązkach specjalisty ochrony środowiska (specjalista ds. ochrony środowiska Tarnów), by następnie przejść do narzekań na ojca i jego głupie pomysły. Mama twierdzi, że jeszcze chwila, a oszaleje przez nagłą pasję ojca i twierdzi, że jest to jego kolejny słomiany zapał, który skończy się tak jak wszystkie słomiane zapały w jego życiu – doszczętnym spaleniem. Do tej pory tata miał różne pomysły na spędzanie wolnego czasu i niestety większość z nich spalała na panewce. Najbardziej kosztownym była chyba nauka gry na perkusji, bo tata zanim nawet zaczął grać już zakupił cały zestaw bębnów i talerzy, by następnie sprzedać je na Allegro za jakąś śmiesznie niską cenę. No zobaczymy co będzie z tym jego angielskim.

Co zrobić?

Nie do końca wiem, czy decyzja o przyjęciu oświadczyn Patryka była dobrą decyzją i od niedawna targają mną przeróżne wątpliwości. Na pewno domyślacie się jak to jest, gdy ma się ponad trzydzieści lat i jest się zdesperowanym, by znaleźć sobie partnera na resztę życia. Rok temu, na swoje trzydzieste urodziny poznałam Patryka, z zawodu specjalistę ds. ochrony środowiska, który wydał mi się bardzo miłym chłopakiem. Nie powiem, żeby nasz związek przypominał płomienny romans z brazylijskich telenowel. W naszym przypadku wszystko odbywało się spokojnie, bez zbędnych emocji i źle podjętych decyzji. Miłość do Patryka nie wybuchła jak podpalona cysterna, a rodziła się w moim sercu dość powoli. Nawet teraz nie jestem pewna, czy jest to miłość, czy może mieszanka szacunku, wdzięczności i pewnego przyzwyczajenia.

16Po roku znajomości Patryk niespodziewanie poprosił mnie o rękę, co zupełnie wytrąciło mnie z równowagi. Oczywiście, że myślałam o przyszłości i ślubie, jednak nie sądziłam, że deklaracja z jego strony nastąpi tak szybko. Nie chcąc zamykać sobie drogi na spokojne życie u boku męża, przyjęłam oświadczyny, chociaż nie do końca wiedziałam czy dobrze robię. Postanowiłam, że do ślubu na pewno upłyną jeszcze ze dwa lata, podczas których będę miała dużo czasu na zdecydowanie czy to jest to, czego chcę. Nie wiedziałam, i nadal nie wiem, czy Patryk ze swoją środowiskową pasją i trochę nudnym charakterem będzie dla mnie partnerem idealnym (specjalista ds. ochrony środowiska Dąbrowa Górnicza).

Lepiej niż sądziłam

15Nie mam pojęcia jak to się wszystko potoczyło, ale gdy ostatnio, przez przypadek, na mieście spotkałam moją dawną koleżankę z liceum byłam w ogromnym szoku jak bardzo Ewelina zmieniła się przez ostatnich 6 lat. Myślałam, że do końca życia zapamiętam ją jako grubą nastolatkę, która miała duże problemy z językiem angielskim i która ze swoim władczym charakterem potrafiła rządzić wszystkimi naokoło. Gdy przechadzając się po jednej z głównych ulic w Radomiu zostałam zaczepiona przez Ewelinę, w pierwszej chwili nie wiedziałam z kim mam do czynienia, bo jej wygląd zewnętrzny zmienił się diametralnie.

Ewelina była jedną z tych osób, która skorzystała z giertychowskiej amnestii w 2007 roku i mimo nie zdania jednego z przedmiotów maturalnych, jej egzamin dojrzałości został zaliczony. Ewelinie akurat nie powiodło się z językiem angielskim, co było do przewidzenia. Mimo problemów z ukończeniem szkoły średniej, Ewelinie ponoć udało się dostać na geografię. Ponoć, bo niczego nie wiem na pewno.

Na nieoczekiwanym spotkaniu w centrum Radomia moim oczom ukazała się młoda i bardzo atrakcyjna kobieta. Po dawnej nadwadze nie było śladu, i choć Ewelinę nadal trudno by uznać za szczupłą, z dodatkowymi krągłościami tu i ówdzie było jej naprawdę do twarzy. Okazało się, że Ewelina ukończyła nie geografię, a ochronę środowiska, dzięki której otrzymała pracę specjalisty ds. ochrony środowiska, specjalista ds. ochrony środowiska Radom. No proszę, jak ciekawie układają się nasze losy!

Dość mam pasji męża

Czasem żałuję, że ludzie nie są jak urządzenia, które da się obsługiwać za pomocą kilku prostych przycisków. Funkcje włączania lub wyłączania, ściszania i podgłaszania wymawianych słów lub przechodzenie w stan uśpienia moim zdaniem bardzo by się przydały w ciele niektórych ludzi, na przykład w moim mężu, którego praca i zamiłowanie do środowiska przyprawiają mnie o zawrót głowy i nierówne bicie serca.

14Czasem mam wielką ochotę uruchomić jakiś na pozór niewidoczny guzik i sprawić, by mąż choć na chwilę zamknął buzię i przestał opowiadać o pracy, o zagrożeniach czyhających na środowisko naturalne, o technicznej regulacji rzek, powodziach i wielu, wielu innych środowiskowych sprawach, specjalista ds. ochrony środowiska Częstochowa. Ja doskonale rozumiem, że ochrona środowiska jest jego pasją, bez której nie może żyć, jednak mąż swoim zachowaniem nie powinien sprawiać, że ja mam dosyć tego, co on robi w swoim życiu i jedyne, o czym marzę, to chwila spokoju bez środowiska.

Mąż gada o swojej pracy nawet podczas weekendów, w których teoretycznie powinniśmy odpoczywać od pracy zawodowej i codziennych obowiązków. Oczywiście, staramy się wypocząć najlepiej jak się da, jednak ten wypoczynek i tak zazwyczaj jest związany z pasjami mojego męża. Jeśli oglądamy film, oglądamy coś przyrodniczego, a chodząc na spacery zawsze kierujemy się w obszary szczególnie atrakcyjne przyrodniczo, które wybiera mój mąż. Środowisko jest w naszym życiu obecne niemal wszędzie!