Sposób na życie

35Wiecie jak to jest, gdy do końca pracy została Wam zaledwie godzina, a wy już nie możecie doczekać się chwili, w której będziecie mogli wyłączyć komputer, wstać z fotela i wybrać się do domu? Wiecie? Bo ja niestety nie wiem i bardzo chętnie przekonałbym się jak to jest gdy nie lubi się swojej pracy, jednak chciałbym, żeby to doświadczenie było jednorazowe i nie odcisnęło piętna na wykonywanej przeze mnie pracy.

Moi współpracownicy zarzucają mi, że jestem pracoholikiem, ekologicznym świrem, który zamiast przebywać w domu z rodziną woli zostać po godzina w biurze i zajmować się środowiskowymi raportami. Może ich przewidywania byłyby po części prawdziwe gdyby nie to, że ja nie mam rodziny, bo moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym gdy miałem kilka lat. Babcia, która zadbała o moje wychowanie odeszła parę miesięcy temu i zostałem zupełnie sam. Nie mam znajomych ani przyjaciół, dlatego praca specjalisty ds. ochrony środowiska jest jedynym, co pozwala mi cały czas utrzymać się w siodle i nie rozpaść na kawałki. Obecnie praca specjalisty ochrony środowiska, specjalista ds. ochrony środowiska Kraków jest wszystkim czym mam, moim domem, pracą i pasją w jednym, dlatego bez względu na to, co mówią inni, ja i tak mam zamiar codziennie zostawać dłużej w pracy.

Wykonanie swoich obowiązków najlepiej jak się da sprawia, że czuję się wartościowym i potrzebnym człowiekiem, nawet jeśli potrzebuje mnie tylko firma i pracodawca. Dzisiaj też zostałem trochę dłużej w firmie, żeby poprawić błędy w zrobionym już raporcie.

Sposób na zapamiętywanie

27Jestem po pierwszym dniu w pracy specjalisty ds. ochrony środowiska w Kaliszu i jeszcze nie mogę ochłonąć po ilości wrażeń, jakie sprezentował mi początek nowego etapu w życiu. Cały dzień minął mi w zastraszająco szybkim tempie, a wszystko przez to, że co chwila działo się coś nowego, co kilkanaście minut w moim biurze zjawiał się kolejny pracownik firmy, by się zapoznać i dowiedzieć czegoś o mnie, moich dotychczasowych doświadczeniach zawodowych i pierwszych wrażeniach w nowej pracy. Spotkania były bardzo miłe, aczkolwiek po którymś z kolei zacząłem zapominać imion poszczególnych osób i zdecydowałem, że warto zacząć notować rzeczy, które kojarzą mi się z poszczególnymi osobami i zestawiać je z imionami, specjalista ds. ochrony środowiska Kalisz.

I tak, otwierając swój kalendarz na stronie przeznaczonej dla dzisiejszego dnia tygodnia mam mnóstwo zapisków związanych z kolegami z pracy. Znaleźć na niej można wiadomości, których normalnie nigdy w życiu nikomu bym nie pokazał, bo z czasem okazać się może, że moje pierwsze wrażenia są zupełnie nieprawdziwe, albo krzywdzące. I tak, na mojej liście znalazła się Marlena, przy której zamieściłem opis „ruda, piegowata, niska i trochę gruba”. Przy koledze Macieju zaznaczyłem, że kojarzy mi się z kuzynem Leszkiem, który obecnie mieszka w Stanach. Mają taki sam styl ubierania się i słuchają tej samej muzyki. O Joli napisałem, że wygląda jak podstarzała aktorka z filmów dla dorosłych i jestem przekonany, że gdyby kiedykolwiek dowiedziała się jak ją postrzegam, na pewno umieściłaby mnie na swojej czarnej liście. O prezesie oraz kierowniku nie musiałem nic pisać, bo dość szybko zapamiętałem ich imiona.

Coraz mniejsze chęci

25Wydaje mi się, że efektywność mojej pracy z każdym dniem coraz bardziej spada, a ja nie mogę nic na to poradzić. W zawodzie specjalisty ds. ochrony środowiska pracuję już od przeszło pięciu lat i chociaż swego czasu wydawało mi się, że jest to zajęcie idealne, teraz mam już serdecznie dość robienia w kółko tych samych analiz i porównywania podobnych wyników. Moja praca ogromnie mnie nudzi i mam coraz mniejszą chęć do porannego wstawania i dojeżdżania do firmy. Dodatkowo, od prawie trzech lat nie dostałem żadnej podwyżki, co uważam za wielką niesprawiedliwość i niedocenianie wykonywanej przeze mnie pracy. Zatrudniająca mnie firma jest na tyle bogata, że spokojnie mogłaby pozwolić sobie na podwyżki dla całego personelu, jednak nic w tym kierunku nie robi. W naszym biurze co chwila robione są jakieś remonty, dokupowane nowe sprzęty i urządzenia, a ja zamiast siedzieć na fotelu za 500 zł, wolałbym dostać te pieniądze na konto.

Żona twierdzi, że mój obecny nastrój jest wynikiem tzw. andropauzy, czyli czasu, w którym mężczyźni zaczynają się starzeć. Uważa, się przesadzam wymagając od losu więcej niż powinienem, ale ja i tak wiem swoje, dlatego nie słucham tej starej baby. Nie wiem czy w tajemnicy przed małżonką nie powinienem zacząć szukać nowego pracodawcy i z chwilą otrzymania propozycji pracy nie zrezygnować z funkcji specjalisty, specjalista ds. ochrony środowiska Gorzów Wielkopolski. Do tego czasu na pewno wcześniej nie zrezygnuję, bo nie chcę palić za sobą mostów.

Nie radzę sobie

24Nie radzę sobie i już nie wiem co mam z tym wszystkim począć. Choćbym nie wiem jak bardzo się starał, za każdym razem dochodzi do jakiegoś zdarzenia, które zupełnie wytrąca mnie z równowagi i sprawia, że mój przełożony patrzy na mnie coraz mniej przychylnym wzrokiem. Gdyby nie to, że mój tata zna prezesa firmy, na pewno nigdy nie zostałbym zatrudniony na stanowisku specjalisty ds. ochrony środowiska i nadal pałętałbym się bez sensu całymi dniami, próbując znaleźć pracodawcę, który zgodzi się mnie zatrudnić. Otrzymując posadę specjalisty, specjalista ds. ochrony środowiska Szczecin, natychmiast zostałem skierowany na dwutygodniowy kurs, podczas którego miałem obowiązek nauczyć się jak najwięcej o środowisku, jego zagrożeniach, zanieczyszczeniach, recyklingu i prawie środowiskowym w Polsce i Europie. Teorię opanowałem dość szybko, jednak w praktyce nie idzie mi za dobrze.

Przykładem moich wielkich problemów w zawodzie specjalisty jest choćby to, co przydarzyło mi się w tamtym tygodniu. Przez kilka dni z rzędu zajmowałem się tworzeniem dużego raportu związanego z wpływem działalności naszej firmy na jakość powietrza dookoła zakładu produkcyjnego i gdy byłem na parę zdań przed końcem pracy, nagle kliknąłem na klawiaturze coś, co sprawiło, że wszystko mi się wykasowało, a stara wersja pliku została bezpowrotnie utracona. Nie mam pojęcia jakim cudem zrobiłem coś podobnego, bo po całym zdarzeniu miałem ochotę rzucić się z trzeciego piętra. Już wydawało mi się, że zaczynam sobie radzić w zawodzie specjalisty, a tu taki wypadek!

Let’s get ready to rumble!

19Tytuł mojego postu nawiązuje do zwrotu używanego przed rozpoczęciem walk bokserskich przez amerykańskiego konferansjera Michael Buffera. Michael znany jest wszystkim zapalonym fanom boksu (takim, jak ja), jak również zwolennikom amerykańskiego wrestlingu. Chciałbym zauważyć, że użyte przeze mnie zdanie nie jest przypadkowe, a idealnie oddaje sytuację, która obecnie panuje w naszym gdańskim biurze, w którym pracuje czterech różnych specjalistów ds. ochrony środowiska oraz kierownik. Nie dalej jak dwa tygodnie temu nasz kierownik, Maciek, powiedział, że w związku z otrzymaniem innej propozycji zatrudnienia, w najbliższym czasie odchodzi z posady kierownika i ma nadzieję, że na jego miejsce wskoczy ktoś z naszej czteroosobowej ekipy. Maciek powiedział, że zasugerował szefowi, by zamiast zatrudniać kogoś z zewnątrz zdecydował się na wewnętrzną rekrutację i dał szansę na awans któremuś z pracowników. Ta informacja oznaczała, że w ciągu jednego dnia wszyscy podjęli decyzję o wzięciu udziału w rekrutacji i walce o awans. Rozpoczęła się prawdziwa bitwa, która zapewne na dobre zniszczyła relacje panujące w naszym zespole.

Nie mogę powiedzieć żebym  był bez winy w całym tym zamieszaniu rekrutacyjnym, specjalista ds. ochrony środowiska Gdańsk. Ja również chcę zostać kierownikiem, dlatego walczę z innymi o awans i czasem nie przebieram w środkach.